#9 2008-04-26 23:27:57

gwiazda

Agat

Zarejestrowany: 2007-12-26
Posty: 188

Re: Bogowie oraz wierzenia w mitologii sumeryjskiej

Thunderbolts of the Gods - Pioruny Bogów (Napisy PL) 01


http://pl.youtube.com/watch?v=mAjA_mxwSKc

Offline

 

#10 2008-04-28 00:41:33

gwiazda

Agat

Zarejestrowany: 2007-12-26
Posty: 188

Re: Bogowie oraz wierzenia w mitologii sumeryjskiej

Liczba siedem w kulturach starożytnych


Piramida Dżesera w Sakkarze

http://img297.imageshack.us/img297/159/piramidadw3.jpg


Sumerowie

Pierwszym historycznym ludem, który przyznawał wielką rolę siódemce są Sumerowie. Mieli oni siedmiu bogów Anunnaki, siedmiu bogów opiekuńczych (sumer. Iminbi, akkad. Šebettu; utożsamiano je z Plejadami), siedem lumaši (gwiazdozbiorów), siedmiu mędrców, siedem boskich praw, siedem wielkich wiatrów, siedmiu bogów losu, siedem złych demonów, siedem imion Isztar, a do podziemnej krainy Kur prowadziło siedem bram (miało to zapewne oznaczać, że po ich przekroczeniu niemożliwy jest powrót). Ponadto mieli pojęcie siedmiu synów, siedem sag, bóg Enlil manifestował się w siedmiu gwiazdach, przed potopem było siedem miast w Mezopotamii, a w mitach i legendach występował wątek za siedmioma górami, co miało wskazywać, że kraina o której opowiada mit znajduje się bardzo daleko. Siedem pojawia się w sztuce, np. ręka z siedmioma palcami (ma to symbolizować doskonałą moc), drzewo o czternastu gałęziach (z każdej stron po siedem), siedmiogłowe węże np. Muszmahhu. Liczbę siedem wprowadzano do mitów o bogach i herosach, zaczęła w nich odgrywać rolę podkreślnika uwydatniającego pewne epizody, bądź pewne cechy czy atrybuty bogów.
Za przykład dzieła o szczególnym nagromadzeniu siódemki może służyć Epos o Gilgameszu[1].

Egipcjanie

W mitologii egipskiej, główni bogowie Re i Ozyrys otoczeni byli przez siedem bóstw. W 28-mym roku panowania Ozyrysa Set, sprzymierzony z 72 wspólnikami, napadł Ozyrysa i pokrajał jego ciało na czternaście części, które rozrzucił po całym kraju. Izyda odnalazła je wszystkie i połączyła[2]. Herodot wyliczył siedem kast w Egipcie. Mumifikacja zwłok trwała 70 dni, a używano w niej siedmiu olejów. W języku egipskim „siedem” (sfh) wiąże się z „wybaczać – zapominać” (smh)[3].
W epoce hellenistycznej oraz rzymskiej Nil zaczęto określać mianem rzeki o siedmiu odnogach, którymi wpada do morza. Żyjący wcześniej Herodot stwierdził, iż Nil jest rzeką o pięciu ujściach (Dzieje, 2, 10), ale nieco dalej wyliczył odnogi Nilu w liczbie siedmiu (2, 17). Diodor Sycylijski, Strabon, Ptolemeusz, Pliniusz, Wergiliusz, Ammianus Marcellinus i inni mówią o siedmiu odnogach Nilu. Warto zauważyć, że ujście rzeki określane było przez Greków terminem "stoma" (usta, paszcza), stwarza to możliwości dla symbolicznej fantazji. Czasem zresztą nazywano Nil rzeką o siedmiu głowach (po grecku).

Indie

Siódemka stosowana była jako symbol również w Indiach. W południowo-wschodniej części tego kraju znajduje się miasto Mahabalipuram, które było znane z siedmiu pagód (tj. świątyń o kilku kondygnacjach)[4]. Według 13. hymnu Rigwedy Suria (słońce) podróżuje złotym powozem ciągniętym przez siedem koni. Hymn ten zna też siedmiu wieszczy. Indra, bóg grzmotu, zabija smoka Writrę i wypuszcza zeń siedem rzek (Hymn 12, 312). Do szczęk Waruny wpływa siedem rzek, które dzięki niemu nigdy nie wysychają. Według Mahabharaty Brahma miał siedmiu synów. Bhagawadgita mówi o siedmiu pradawnych wielkich mędrcach (X, 6). Siedmiu mędrców z rodu półboga Angirasa, przyszło na świat w postaci niedźwiedzi, a potem wstąpili do nieba i stali się siedmioma gwiazdami Wielkiej Niedźwiedzicy. Według mitu Santalów, mówiącego o stworzeniu świata z prawód, stworzonych zostało dwoje ludzi, którzy mieli siedmiu synów i siedem córek, a z tych wywodzi się siedem klanów Santalów. Marutów było czterdziestu dziewięciu[5]. Najgroźniejszy z asurów, Taraka, otrzymał od Brahmy obietnicę, że tylko siedmioletnie dziecko może go zabić. Dokonał tego syn Śiwy, sześciogłowy Skanda, w siódmym dniu swego życia[6]. W Indiach osoby zawierające ślub chwytały się za ręce i razem robiły siedem kroków. Taki ślub nazywany był saptapada (siedmio-krokowy)[7]. Pewien hinduski mit o sześciu, bądź siedmiu siostrach Krittikach, mówi iż wykarmiły one Skandę, syna Śiwy, po czym stały się sześcioma gwiazdami na niebie, a ich władcą i małżonkiem został Agni (ogień). Agni przedstawiany bywa z siedmioma językami ognia[8].

Persowie

Persowie, podobnie jak Sumerowie, dzielili świat na siedem sfer, również ziemię dzielili na siedem części, ponadto wyróżniali siedem metali, a lato trwało siedem miesięcy. Siedmiu czynów na siedmiu postojach dokonał Rustam. Siódmym było zabicie Białego Dewa siedzącego w pieczarze na siódmej górze. Siódemka zyskuje na spekulatywnej rozbudowie w perskim zaratusztrianizmie. Jedna z partii Awesty określana jest jako Jasna siedmiu rozdziałów (Jasna, 35-41). Nawet alfabet w którym ostatecznie zredagowana została Awesta liczy 49 liter. Walk między Ormuzdem a Arymanem było siedem. Religijny reformator Zaratusztra miał zginąć w siedemdziesiątym siódmym roku życia, przy ołtarzu. Według zaratusztrianizmu ludzkość miała się pojawić w siódmym tysiącleciu od założenia świata. Koniec świata i związany z nim sąd ostateczny nastąpi wraz z ukończeniem szóstego tysiąclecia dziejów ludzkości, a po nim w siódmym tysiącleciu rozpocznie się nowa, nigdy nie kończąca się epoka triumfu dobra. Arymana zabije siódmy potomek Ormuzda. Ahura Mazda otoczony jest przez siedmiu (czasem sześciu) Amesza Spenta (nieśmiertelnych świętych), a jego przeciwnik Angra Mainju ma do swojej dyspozycji siedmiu arcy-demonów. W religii wedyjskiej najważniejszą grupę bogów stanowi siedmiu Aditya[10].

Grecy

U poszczególnych plemion greckich pogląd na liczbę siedem był niejednorodny. Początkowo wielką rolę odgrywała dziewiątka (także dziesięć). U Greków mamy siedem Hesperyd (nimfy zachodzącego słońca), siedmiu synów Heliosa zrodzonych przez nimfę Rodos, siedem Plejad, siedmiu synów i siedem córek Niobe (żona Amfiona, króla Teb), siedem bram Teb, wyprawa Siedmiu przeciwko Tebom, siedem miast Homera, siedmiu mędrców, siedmiu wygnańców z Teb wyzwala swoje miasto spod spartańskiej okupacji, siedmiu archontów w Tebach, siedem cudów świata, a tebański wieszcz Tejrezjasz przez siedem lat był kobietą i żył przez siedem pokoleń. Apollon narodził się w siódmym dniu miesiąca, a w momencie narodzin, nad wyspą Ortygia (później Delos), siedem kręgów zatoczyły łabędzie, było siedem pętli Ophiona. Na wyspie Lesbos było siedem miast, siedmiu książąt, a liczba muz wynosiła tam siedem. Minotaur z Minos każdego roku miał żądać siedmiu chłopców i siedem dziewic (pokonał go Tezeusz). Plejady, siedem córek Atlasa i Plejone, spotkały w Beocji myśliwego Oriona. Wzbudziły w nim namiętność i były przezeń ścigane, aż zdjęty litością Zeus przemienił je w gwiazdy. Samo to wyliczenie wskazuje, że liczba siedem darzona była szczególnym uznaniem wśród Greków beockich. W mitach cyklu tebańskiego zauważalny jest silny wpływ mitologii semickiej, także mezopotamskiej, a same Teby prawdopodobnie zostały założone przez przybyszy z Mezopotamii. Tak więc ów szczególny szacunek do liczby siedem u Tebańczyków mógł być rezultatem semickiego wpływu. W epoce hellenistycznej siódemkę przyjęli wszyscy Grecy.

Rzymianie

Dla starożytnych Rzymian liczba siedem była symbolem miasta Rzym, które zostało zbudowanie na siedmiu wzgórzach: Palatyn, Kapitol, Eskwilin, Celius, Kwirynał, Wiminal i Awentyn. W pierwotnym okresie (w latach 753 - 509 p.n.e.) Rzymem rządziło siedmiu królów. Rzymianie mieli wiersz septenar. Instytucja westalek miała pierwotnie jakiś związek z siódemką. W kulcie bogini Vesty uczestniczyło sześć kapłanek (westalek), a ich zwierzchnikiem był pontifex maximus, który miał nad nimi ojcowski autorytet (6 + 1). Pierwotnie jednak rolę siódmego elementu pełniła Vesta (ogień), co już w starożytności zostało zapomniane. Wskazuje na to uderzające podobieństwo do hinduskiego mitu o siedmiu Krittiki i Agni

Ludy zachodniej Afryki

Ludy zachodniej Afryki, które trudno podejrzewać o jakiekolwiek zapożyczenia względem Semitów, przyznały siódemce szczególną, jeżeli nie najważniejszą pozycję wśród cyfr. Znały one siedem niebios, również ziemię dzieliły na siedem warstw, z których każda odpowiadała określonemu niebu. Deszcz spada z siódmego nieba. Bóg Pemba przez siedem lat wirował w przestworzach zanim stworzył ziemię. W mitach ludów Bobo występuje siedmiogłowy wąż. U Dogonów i Bambara mężczyznę symbolizuje liczba trzy, kobietę – cztery, natomiast suma tych liczb – siedem – jest symbolem związku mężczyzny i kobiety, i dlatego jest liczbą doskonałą. Ponadto w języku Dogonów wyraz soj znaczy siedem a także powiedziało się, z tego powodu siódmy przodek uchodził za pana słowa. Według kosmogonii Dogonów kosmiczne jajo poruszone zostało siedmioma wielkimi wstrząsami, które podzieliły je na dwa łożyska.

Ludy wschodniej Afryki

Siódemka uzyskuje szczególną pozycję również u niektórych ludów wschodnio- i środkowoafrykańskich. Na szczególną uwagę zasługuje dzieło ludów Bantu Epopeja Mwindo. Według niej w dawnych czasach w krainie Ihimbi żył król Szemwindo (“ojciec Mwindo”). Swoją siedzibę założył na wzgórzu w gaju palmowym i nazwał ją Tubondo. Znajdowało się w niej siedem świątyń i prowadziło do niej siedem dróg. Szemwindo poślubił siedem żon, którym oświadczył, że mogą rodzić tylko córki. Każdy syn zostanie zabity. Wszystkie siedem w jednym dniu zaszły w ciążę. Najpierw narodziło się sześć córek, a po dłuższym czasie Njamwindo (“matka Mwindo”) urodziła siódme dziecko – syna.

Aztekowie

U ludów Azteckich liczba siedem była symbolem siedmiu gwiazd Wielkiej Niedźwiedzicy. Siedem było również pieczar położonych w Chicomoztoc (Miejsce Siedmiu Pieczar), z których wyruszyło siedem szczepów (w tym Aztekowie) na poszukiwanie swojego miejsca osiedlenia. Liczba siedem była również symbolem obfitości[13].

Inne części świata

W Japonii siódemka kojarzy się z siedmioma bogami szczęścia: Bishamonten Daikokuten, Ebisu, Fukurokuju (chiński mędrzec taoistowski), Juroujin, Hotei, Benzaiten
W Irlandii istniały legendy o siedmiu drzewach wróżby z których robiło się siedem talizmanów. Najważniejsza była jabłoń symbolizująca nieśmiertelności, a następnie dąb, ostrokrzew, wierzba, brzoza, leszczyna, olcha. Każdego kto dopuścił się ścięcia świętego drzewa karano śmiercią
U Gotów istniało siedmiu głównych bogów. Tyle samo jest piekieł i niebios u Muzułmanów.
W okresie konkwisty, w XVI wieku, istniała legenda o siedmiu złotych miast Ciboli, miastach pełnych złota i bogactw. Na ich poszukiwanie wyruszył m.in. Álvar Núñez Cabeza de Vaca oraz Francisco Vásquez de Coronado penetrując ziemie obecnych południowych stanów USA
W mitologii indyjskiej, bogini Indra walczy z Wężem i uwalnia z ciała Wrytii siedem rzek.

Stary Testament

W Starym Testamencie symbolika siódemki do pewnego stopnia wynikała z etymologicznych powiązań liczby siedem z pojęciami: pełnia i przysięga. Siedem i pełnia pochodzą z tego samego źródłosłowu, czasem zresztą - ze względu na brak osamogłoskowania w oryginalnym tekście ST - trudno rozstrzygnąć czy chodzi o siedem, czy też o pełnię. Od siedmiu pochodzi przysięga, a przysięgać w języku hebrajskim brzmi: "siódemkować". W innych językach semickich przysięga pochodzi od innych pojęć. "Tydzień" to po prostu siódemka, czyli siedmioodcinkowy przedział czasu, bo okres siedmiu lat również jest określany tym samym terminem. Czasem trudno rozstrzygnąć czy chodzi o siedem dni, czy siedem lat. Pozwalało to na osobliwe gry językowe. "hag szabuot" mogło znaczyć Święto Siódemek, Święto Tygodni, Święto Przysiąg. Imię Batszeba mogło znaczyć "córka siódemki", "córka pełni", "córka przysięgi". Podobnych przykładów można podać więcej.
W Starym Testamencie siedem jest liczbą świętą. Oznacza ona jakiś pełny, doprowadzony do końca, sobie tylko właściwy etap (epokę). Po jego zakończeniu następuje nowy etap (epoka), która jest konsekwentnym następstwem poprzedniego. Liczba siedem zawiera też w sobie pewną tęsknotę za nadejściem siódmej epoki, w którym osiągnie upragniony odpoczynek po ciężkich trudach obecnego wieku (szabat), życie w obfitości, szczęściu i dostatku. Siódemka oznacza również jakieś konkretne, uwieńczone sukcesem działanie, którego efekt jest zazwyczaj nieodwracalny. Siódemka oznacza przewidzianą przez Boga i uporządkowaną przezeń całość. Czasem, dla zintensyfikowania symbolicznej wymowy siódemki, stosowano wielokrotność siódemki “siedemdziesiąt” lub “siedemdziesiąt siedem” (Rdz 4, 24).

Okres międzytestamentowy

W okresie międzytestamentowym siódemka staje się ważnym symbolem apokalips żydowskich. Najlepszym tego przykładem jest 4 Ezdrasza i Apokalipsa Barucha (nazywana też 2 Barucha), które składają się z siedmiu wizji. Wizje tych dwu apokalips następują po 7-dniowych przerwach. 4 Ezdrasza wylicza, raz po raz, a to siedem dróg, a to siedem porządków, czy siedem atrybutów i siódmy element zawsze przewyższa znaczeniem i doniosłością poprzednie sześć. Siódma wizja tej apokalipsy, mówiąca o spisaniu ksiąg świętych, nie zawiera już żadnych apokaliptycznych treści. Ponadto według 4 Ezdr 7, 30-31 mesjasz przez siedem dni będzie zabity, ale po siódmym dniu zmartwychwstanie (7/8). Według Apokalipsy Abrahama, dla siódmej generacji po Abrahamie, Bóg przyobiecał exodus (2 Bar 32, 1). 2 Barucha dzieli historię świata na czternaście epok (2 Bar 28, 2).

Nowy Testament

Siódemka wycisnęła silne piętno na ostatniej księdze Nowego Testamentu, tj. na Apokalipsie Jana. Jest ona nie tylko najczęściej stosowanym w niej symbolem, ale również najważniejszym symbolem, któremu podporządkowano cały szereg innych symboli. Wiele symboli występuje w liczbie siedmiu. Siedem świeczników, siedmiu aniołów, siedem gwiazd, siedem kościołów Azji Prokonsularnej, księga zapieczętowana siedmioma pieczęciami, siedem oczu i siedem rogów Baranka, siedem głów Smoka, siedem głów Bestii, siedmiu królów, siedem pagórków. Niektóre symbole zostały nawet uszeregowane w siódemkowe serie i decydują o strukturze Apokalipsy – listy, pieczęcie, trąby i czasze. Również tekst całej księgi można podzielić na siedem części. Siedem ma wiele zastosowań w Apokalipsie.
Siódemka bywa też w Apokalipsie ukryta, nieuchwytna przy bezpośrednim wglądzie. W Ap 5, 12 wyliczonych zostało siedem atrybutów Baranka (moc, bogactwo, mądrość, siła, cześć, chwała i błogosławieństwo), w Ap 7, 12 – siedem atrybutów Boga (błogosławieństwo, chwała, mądrość, dziękczynienie, cześć, moc i siła), a w Ap 6, 7 – siedem klas społecznych (królowie ziemi, możnowładcy, wodzowie, bogacze, mocarze, niewolnicy i wolni).
Siedem razy użyte zostały ważne w tej księdze terminy i zwroty: sierp[14], błogosławiony[15], wytrwałość[16], proroctwo[17], wieniec[18], księga życia[19], mieszkańcy ziemi[20], czteroczłonowa formuła "każde plemię, język, lud i naród"[21], formuła "Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha, co Duch mówi do kościołów"[22]. Chrystus siedem razy zapowiada swoją Paruzję[23]. Imię Chrystus występuje siedem razy, Jezus – czternaście, a Baranek odniesiony jest do Chrystusa 28 razy, z czego siedem razy w powiązaniu z Bogiem. 21 razy użyty został termin moc (εξουσια). W Ap 18, 12-13 wymienionych jest 28 towarów jakie kupcy sprzedają Babilonowi. Nietrudno zauważyć, że wymienione tu terminy i zwroty wiążą się z Paruzją, zbawieniem i życiem wiecznym. Są to terminy związane z wiecznością, z zapoczątkowaniem wieczności, bądź obietnicą wejścia do wieczności.
Siedem razy występuje jednak również: otchłań (αβυσσος)[24] i Szatan[25], a 14 razy śmierć. Otchłań i Szatan wiążą się z wiecznym potępieniem.
Natomiast niektóre z terminów związanych z przemijaniem użyte zostały sześciokrotnie umierać (αποθνησκω - są jeszcze dwa inne terminy na umieranie), Babilon, gniew (οργη), miecz (ρομφαια), bać się (φοβεομαι).

Talmud

Siódemka znajduje swoje zastosowanie w Talmudzie. Traktat Berakhot wyjaśnia, że Tora została dana na Synaju po siedmiu głosach (T. Ber. I, 6B). W rozdziale drugim oraz dziewiątym tego traktatu, znajdujemy wyjaśnienie, że jeżeli ktoś śpi przez siedem dni bez snu, to jest człowiekiem nikczemnym i złym. Kto jednak idzie do snu napełniony Torą, ten nie będzie miał złych snów. Owe wnioski zostały wyprowadzone z biblijnego tekstu Prz 19, 23: Bojaźń Pana prowadzi do życia i kto ją ma, ten odpoczywa syty-pełny i nie zazna nieszczęścia. Natomiast Beth Ha Midrash VI, 58 mówi o siedmiu głosach trąb, po których nastąpi zmartwychwstanie.

Islam

Na Bliskim Wschodzie, w Islamie, liczba siedem miała szczególne znaczenie, głównie w mistycyzmie Sufich. Pielgrzymi muszą siedem razy obejść Kaabę w Mekce, siedmiokrotnie wykrzykując Allah akbar (Allah jest wielki) oraz trzykrotnie obrzucić szatana siedmioma kamieniami. W religii islamskiej jest również mowa o siedmiu grzechach głównych oraz o siedmiu aspektach Koranu.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Siedem_(symbol)#Liczba_siedem_w_kulturach_staro.C5.BCytnych

Offline

 

#11 2008-04-28 16:45:34

Xara

Moderator działu Religie

Zarejestrowany: 2008-01-02
Posty: 681

Re: Bogowie oraz wierzenia w mitologii sumeryjskiej

Spośród wszystkich liczb, siódemka od wieków wydaje się być tą najbardziej istotna.

Z mojego punktu widzenia plan historii wszechświata oparty jest na schemacie liczby 7.
Całe nasze życie jest oparte o schemat siódemki.
Każdy rok, to ciąg następujących po sobie tygodni, z których każdy składa się z siedmiu dni. Przy czym 6 dni przeznaczonych jest na pracę, a siódmy na odpoczynek. Chcąc podkreślić ważność tej zasady, Bóg nie stworzył całego świata w jednej chwili, ale rozłożył jego powstanie na sześć kolejnych dni. Siódmego zaś dnia odpoczął. Nie wnikam, czy relacje o stworzeniu świata traktuje się dosłownie, czy też jest ona tylko metaforą. Bez względu na to, jak ją postrzegamy, akurat w tym momencie nie ma to większego znaczenia, okazuje się bowiem, że liczba siedem to nie tylko ilość dni tygodnia, w których Bóg stworzył świat. Najbardziej niesamowite w tym opisie jest to, że zawiera on w sobie wzorzec całej historii ludzkości. Skoro nasze życie codzienne opiera się na tej liczbie i na niej oparte było stworzenie świata, to można by również założyć, że także historia ludzkości będzie w jakiś sposób wpisana w ten konkretny schemat.

Nie dziwi mnie, że starożytne cywilizacje też odczuwały jej wielki wpływ, ponieważ siódemka to liczba odnosząca się bezpośrednio do Niebia i do tego co z Nieba

Offline

 

#12 2008-04-28 22:11:02

gwiazda

Agat

Zarejestrowany: 2007-12-26
Posty: 188

Re: Bogowie oraz wierzenia w mitologii sumeryjskiej

Zecharia Sitchin - Adam
Sensacyjne odkrycie w genomie ludzkim

OBCE GENY ADAMA


Na czyj obraz stworzony został Adam - protoplasta współczesnego człowieka, Homo sapiens?
Jak podaje Biblia, Elohim rzekł: „Stwórzmy sobie Adama na nasz obraz i ku naszemu upodobaniu”.
Jeżeli przyjąć roboczą teorię wyjaśniającą występowanie u człowieka enigmatycznych genów, zaproponowaną po ogłoszeniu w połowie lutego rozszyfrowania ludzkiego genomu (garnituru genetycznego), to fakt ten należy przypisać działaniu grupy bakterii!
„Upokarzające” to najczęściej używane przez grupy naukowe określenie dla zasadniczego odkrycia – ludzki garnitur genetyczny zawiera nie, jak przypuszczano, 100 000 - 140 000 genów (łańcuchy DNA sterujące produkcją aminokwasów i protein), lecz zaledwie ok. 30 000 –  dla porównania muszka owocówka posiada 13 601 genów, a obleńce 19 098. Cóż za upadek z wierzchołka genetycznego Drzewa Życia!
Co więcej, genom ludzkim brak jakiejkolwiek wyjątkowości. Są porównywalne w prawie 99% (nie, jak przypuszczano, w 95%) z genami szympansów i w 70% z genami myszy. Geny ludzkie odpowiedzialne za te same funkcje (co u innych organizmów) uznano za identyczne z genami innych kręgowców, jak również bezkręgowców, roślin, grzybów, a nawet drożdży. Odkrycia te nie tylko potwierdziły istnienie wspólnego źródła DNA dla całego życia na Ziemi, ale pozwoliły także prześledzić naukowcom proces ewolucji – jak organizmy bardziej złożone ewoluowały genetycznie od form prostszych, adaptując na poszczególnych szczeblach geny niższej formy życia w celu osiągnięcia bardziej złożonej, wyższej formy – na Homo sapiens kończąc.
Odkrycie - łamigłówka
W tym właśnie punkcie, podczas śledzenia wertykalnego (pionowego) rozwoju genetycznego zapisanego w ludzkim i innych analizowanych genomach, naukowcy napotkali enigmę. Zagadkowym „odkryciem-łamigłówką”, jak określił je świat nauki, był fakt, iż genom ludzki zawiera 223 geny nie posiadające wymaganych poprzedników (przodków) w ewolucyjnym drzewie genetycznym.
W jaki sposób człowiek wszedł w posiadanie tej zagadkowej wiązki genetycznej?
W kolejnych zbadanych fazach rozwoju genetycznego, poczynając od bakterii poprzez bezkręgowce (drożdże, robaki, muchy), kręgowce (myszy, szympansy), na człowieku współczesnym kończąc, stwierdzono, iż  wspomniane wyżej 223 geny nie występują w ogóle w fazie bezkręgowców. Naukowcy tłumaczą ich obecność w genomie ludzkim „stosunkowo niedawnym (w skali ewolucji), prawdopodobnym transferem horyzontalnym od bakterii.”
Innymi słowy, w stosunkowo niedawnym okresie, człowiek współczesny wszedł w posiadanie dodatkowych 223 genów nie na skutek stopniowej ewolucji – pionowo wzdłuż Drzewa Życia, lecz poziomo – na zasadzie wsadu („zastrzyku”) materiału genetycznego pochodzącego od bakterii.
Kolosalna różnica
Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że 223 geny to nic wielkiego. W rzeczywistości nawet pojedynczy gen powoduje olbrzymią różnicę między poszczególnymi osobnikami; 223 geny skutkują kolosalną różnicą między gatunkami.
Genom ludzki składa się z około trzech miliardów nukleotydów (oznaczonych literami A-C-G-T - od pierwszych liter nazw kwasów nukleinowych, od których pochodzi wszelkie życie na Ziemi), z których tylko niewiele ponad jeden procent zgrupowany jest w funkcjonujące geny (każdy z genów składa się z tysięcy “liter”). Różnice pomiędzy poszczególnymi osobnikami zależą od pojedynczej „litery” spośród tysiąca znajdujących się w „alfabecie” DNA. Różnica między człowiekiem a szympansem to niecały jeden procent różnicy w genach – jeden procent z 30 000 genów daje 300.
Jak więc widać, 223 geny to ponad dwie trzecie różnicy między mną, tobą a szympansem!
Analiza funkcji spełnianych przez te geny poprzez produkcję protein, przeprowadzona przez Public Consortium i opublikowana w periodyku Nature, wykazała, iż występują tam proteiny odpowiedzialne nie tylko za ważne funkcje fizjologiczne, ale i psychiczne. Co więcej, odpowiadają one za wytwarzanie enzymów neurologicznych pochodzących jedynie z mitochondrialnej części DNA – tak zwanego “DNA Ewy”, które ludzkość dziedziczy jedynie w linii żeńskiej. Odkrycie to stawia pod znakiem zapytania teorię o poziomym wsadzie genetycznym pochodzącym od bakterii.
Chwiejna teoria
Na ile pewni są naukowcy, że tak ważne i złożone geny, tak ogromna przewaga ludzkości, została przez nas uzyskana –„stosunkowo niedawno”- dzięki uprzejmości infekującej bakterii?
„To skok zmierzający w odmiennym kierunku niż obecnie istniejące teorie ewolucji” powiedział Steven Scherer, z Centrum Sekwencjonowania Genomu Ludzkiego Wyższej Szkoły Medycznej w Baylor (Human Genome Sequencing Center, Baylor College of Medicine).
„Nie zidentyfikowaliśmy odpowiedniego źródła bakteryjnego, z którego mógł się dokonać poziomy transfer genów” podaje raport zamieszczony w Nature. Naukowcy z Public Consortium, prowadzący szczegółowe poszukiwania, odkryli, że około 113 genów (z 223) „występuje powszechnie w gromadzie bakterii” – jakkolwiek stwierdzono całkowity ich brak nawet u bezkręgowców. Analiza protein charakteryzujących enigmatyczne geny wykazała, że spośród 35 zidentyfikowanych protein zaledwie 10 miało odpowiedniki u kręgowców (poczynając od krów, poprzez gryzonie, na rybach kończąc); 25 z 35 występowało wyłącznie u ludzi.
„Nie jest jasnym, czy transfer odbył się w kierunku od bakterii do człowieka, czy też może odwrotnie – od człowieka do bakterii” cytuje Science za Robertem Watersonem, dyrektorem Centrum Sekwencjonowania Genomu na Uniwersytecie w Waszyngtonie (Washington University’s Genome Sequencing Center).
Lecz jeśli to człowiek przekazał geny bakterii, w jaki sposób sam wszedł w ich posiadanie?
Rola Anunnaki
Czytelnicy moich książek muszą się teraz uśmiechać – znają już odpowiedź.
Wiedzą, że biblijne wersety mówiące o stworzeniu Adama są zaledwie skrótowym przekazem dużo bardziej szczegółowych tekstów Sumeryjskich i Akkadyjskich, zapisanych na glinianych tabliczkach, w których rolę biblijnego Elohim grają Anunnaki – „Ci, Którzy z Nieba na Ziemię Przybyli”.
Jak pisałem w moich książkach – „Dwunasta planeta ‘(1976), „Genesis jeszcze raz” „Kosmiczny kod- Anunnaki przybyli na ziemię około 450 000 lat temu z planety Nibiru, stanowiącej część naszego układu słonecznego, która to planeta wędrując po swej rozległej orbicie zbliża się w rejon naszego nieba raz na 3 600 lat. Przybyli na Ziemię w poszukiwaniu złota, które posłużyć miało do ratowania zanikającej atmosfery ich planety. Byli wyczerpany i potrzebowali pomocy przy wydobywaniu złota. Enki - oficer naukowy - zasugerował wykorzystanie ich wiedzy genetycznej do stworzenia potrzebnych im Prymitywnych Robotników. Gdy inni przywódcy Anunnaki spytali go: „W  jaki sposób chcesz stworzyć nową istotę?”, odpowiedział:
"Istota, jakiej potrzebujemy już istnieje;
jedyne co musimy zrobić, to naznaczyć ją (nałożyć na nią nasz znak).”
Działo się to około 300 000 lat temu.
Tym, co Enki miał na myśli, było genetyczne polepszenie istniejących hominidów (istot człekopodobnych), poprzez dodanie im niektórych genów wyżej rozwiniętych Anunnaki. To, że Anunnaki podróżujący w kosmosie już 450 000 lat temu, posiadali niezbędną wiedzę w dziedzinie genetyki, wynika nie tylko z tekstów, ale i wielkiej liczby rysunków, na których podwójna spirala DNA wyobrażona jest jako splecione węże (symbol nadal używany w medycynie i lecznictwie) - patrz rysunek A.
Gdy przywódcy Anunnaki zaaprobowali projekt (co w Biblii znalazło odbicie w słowach „Stwórzmy sobie Adama”), Enki z pomocą Ninharsag, oficera medycznego Anunnaki, przystąpili do dzieła, dodając i łącząc geny Anunnaki z genami hominidów.
Kiedy wreszcie, po wielu próbach i błędach, udało im się uzyskać „model doskonały”, Ninharsag podniosła go wołając: „Moje ręce to uczyniły!” Antyczny artysta uwiecznił tę scenę na pieczęci cylindrycznej (ilustracja B).
Sugeruję, iż właśnie w ten sposób weszliśmy w posiadanie unikalnych, dodatkowych genów. To na obraz Anunnaki, nie bakterii, zostali stworzeni Adam i Ewa.
Sprawa najwyższej wagi
Dopóki dalsze badania naukowe nie dowiodą ponad wszelką wątpliwość, że jedynym możliwym źródłem dodatkowych genów są rzeczywiście bakterie, jeżeli następnie nie zostanie dowiedzione, że infekcja - „transfer poziomy” - nastąpił od bakterii do człowieka, a nie odwrotnie – jedynym dostępnym rozwiązaniem będzie to podane przez teksty sumeryjskie tysiące lat temu.
Do tego czasu zagadkowe 223 obce geny pozostaną alternatywą – oraz potwierdzeniem współczesnej nauki na obecność i działalność genetyczną Anunnaki na Ziemi.

http://img88.imageshack.us/img88/4753/231ig8.jpg
http://img177.imageshack.us/img177/953/232fp1.jpg

Offline

 

#13 2008-04-29 15:22:42

Xara

Moderator działu Religie

Zarejestrowany: 2008-01-02
Posty: 681

Re: Bogowie oraz wierzenia w mitologii sumeryjskiej

Sumer - astronomia i manipulacje genetyczne?


Rozdział czwarty „Sumer i dwunaste ciało niebieskie" poświęcił Mostowicz wprost nieprawdopodobnej wiedzy astronomicznej, którą z tabliczek zapisanych pismem klinowym odczytał Zacharia Sitchin i opisał w swej książce „Dwunaste ciało niebieskie". Dodatkowo korzystał jeszcze z dwóch książek byłego pracownika NASA Maurice'a Chatelaina, zatytułowanych „Nasi przodkowie przybyli z kosmosu" oraz „Czas i przestrzeń". Istotnie, czytając ten rozdział, w gruncie rzeczy (choć pośrednio) oparty na tekstach pochodzących z cywilizacji sumeryjskiej, która rozwinęła się około 6000 lat temu, można dojść do przeświadczenia, że trochę zanadto w czasach naszej ery szczycimy się wieloma odkryciami, choćby tylko astronomicznymi, jako że wiedziano już o nich w czasach rozkwitu cywilizacji sumeryjskiej, czyli w przybliżeniu 6000 lat temu.

Rzecz oczywista, rodzi się pytanie, skąd przed tyloma tysiącami lat taka wiedza u Sumerów? Tak o tym pisze Mostowicz (str. 57):

„Otóż na pytania postawione przez dzisiejszych historyków czy archeologów Sumerowie udzielili odpowiedzi prawie sześćdziesiąt wieków temu. Istotne jest tylko, czy odpowiedź tę należy brać dosłownie i czy w ogóle należy jej wierzyć. Brzmi ona:

"Wszystko co mamy, zostało nam przekazane przez bogów».

Tak dosłownie brzmi odpowiedź, którą wyczytać można w rysunkach i tekstach pozostałych po Sumerach. Oczywiście, jest ona w tych tekstach i rysunkach odpowiednio rozwinięta i udokumentowana. Opowiadają więc autorzy tych tekstów, jak to owi bogowie wyuczyli ich, na przykład, tajników rolnictwa, względnie sztuki budowania wodociągów w miastach, różnych praw i sztuki sądzenia. Jak nauczyli ich sztuki pisania czy uprawiania muzyki. Mało? W jednym z tekstów znajdujących się na tabliczkach klinowych wymieniono nie mniej niż sto rodzajów dziedzin wiedzy i nauki, w których bogowie byli cierpliwymi nauczycielami Sumerów. Znajdują się w tym zestawie wszystkie elementy nadbudowy umysłowej, które są niezbędne, by powstało rozwinięte społeczeństwo".

Nie miejsce tu na szczegółowy opis ich wiedzy — zainteresowanych odsyłam do książki Mostowicza [66]. Wystarczy tu wspomnieć, że wiedzieli o tym, iż Ziemia ma kształt kuli i obraca się wokół Słońca. Znali nie tylko wszystkie planety naszego Układu Słonecznego, ale twierdzili, że istniała jeszcze jedna, dziesiąta planeta, którą nazwali Tiamat. Potem pojawiło się w Układzie Słonecznym nowe ciało niebieskie, które Sumerowie nazwali Nibiru, a Babilończycy Marduk. Doszło do zderzenia planety Tiamat z Mardukiem i Tiamat został rozbity, a Marduk wskutek zderzenia utracił prędkość, pozostał w Układzie Słonecznym i krąży wokół Słońca po bardzo wydłużonej orbicie — na pełne jego okrążenie potrzebuje 3600 lat. Podczas zbliżania się do Ziemi ma być on widoczny nawet w dzień. Z. Sitchin wydedukował na podstawie lektury tabliczek z pismem klinowym, że właśnie na owej planecie Marduk (Nibiru), a więc wewnątrz Układu Słonecznego powstała owa bardzo wysoko rozwinięta cywilizacja „bogów", którzy w okresie jej zbliżania się do Ziemi składali tu wizyty. Zdaniem Sitchina, pierwszy raz przybyli na Ziemię około 450 000 lat temu, ale nie było to ani lądowanie przymusowe z powodu np. awarii, czy też wyczerpania się zapasów, ani też zupełnie przypadkowe. Poszukiwali oni podobno metali ciężkich, a szczególnie złota, które z jakichś tam przyczyn było im absolutnie konieczne. Wydobywali je na terenie Afryki Południowej. Jak pisze Mostowicz, archeolodzy istotnie stwierdzili, że kopalnie złota w Afryce Południowej były eksploatowane już przed tysiącami lat i to kilkakrotnie (35 000, 41 000, 50 000, a nawet 100 000 lat temu).

Z wydobywaniem złota wiąże się następna, bardzo istotna sprawa. Z. Sitchin doczytał się z tabliczek znalezionych w Ni-niwie, że kosmici pracujący w kopalni złota zbuntowali się z powodu zbyt ciężkiej pracy i dlatego przystąpiono do wykreowania czegoś w rodzaju żywego robota, którego poziom inteligencji powinien być taki, żeby był zdolny do wykonania powierzonej mu pracy i nic więcej. W tym celu manipulacjom genetycznym poddano najpierw istoty humanoidalne, ale z tego zrezygnowano, a potem podjęto próby z gatunkiem małp człekokształtnych. Zastosowano metody znane współcześnie od niedawna. Mianowicie, jajo samicy małpy człekokształtnej zapłodnione przez boga-kosmitę Enki implantowano do macicy bogini-kosmitki Ninhursag.

Początkowo potomstwo było nieudane i niezupełnie nadawało się do życia. Potem jakoś udoskonalono postępowanie i przystąpiono do seryjnego „wytwarzania" ludzi o wymaganych cechach.

Można się w zupełności zgodzić ze stwierdzeniem samych Sumerów, że „Wszystko co mamy, zostało nam przekazane przez bogów". Pytanie tylko, kim byli owi „bogowie" — czy mieszkańcami planety Marduk, czy też rozbitkami szukającymi nowej, życiowej przystani po unicestwieniu imperium Atlantydy. Zasadnicze znaczenie w rozstrzygnięciu tego dylematu miałoby potwierdzenie, że Marduk istnieje rzeczywiście. Jak dotąd nic na ten temat nie wiadomo. Skoro mieszkańcy tej hipotetycznej planety posiedli możliwość kosmicznych podróży na Ziemię już dawno temu, to trudno jakoś pogodzić się z tym, że nie nauczyli się stosować fal elektromagnetycznych do łączności. Mimo hipotetycznej, wydłużonej orbity obiegu dookoła Słońca i trzech tysięcy sześciuset lat na pełny obrót — najbardziej oddalony od Ziemi punkt orbity na pewno nie leży tak daleko, żeby trzeba było jego odległość mierzyć w latach świetlnych. Jeśli rzeczywiście ta planeta istnieje i jej mieszkańcy nas odwiedzali, powinni chyba bez większych trudności nawiązać z nami łączność. Tymczasem nic takiego nie nastąpiło.

Dalej, Sumerowie przyznali się, że „bogowie" uczyli ich m.in. także uprawy roli. Brzmi to trochę dziwnie, bo przecież metody produkcji rolnej na naszej planecie zależą od wielu czynników, takich jak: strefa klimatyczna, wysokość nad poziomem morza, rodzaj gleby i jej nawilgocenie, uprawiane gatunki roślin czy też gatunki hodowanych zwierząt itd. Skąd więc przybysze z obcej planety, nie bardzo wiadomo czym się żywiący, mogli wiedzieć, jakie w danym rejonie uprawiać rośliny czy też jakie zwierzęta hodować? W tym kontekście prawdopodobniejszy wydaje się fakt, że owymi „bogami" byli właśnie dawni obywatele Imperium Atlantydy. Jeśli do tego wziąć pod uwagę opis Platona, mówiący o wielkim zamiłowaniu Atlantydów do złotych posągów, to nic dziwnego, że na swych tabliczkach Sumerowie zapisali przekaz o poszukiwaniu i wydobywaniu tego metalu przez przybyłych niegdyś z nieba bogów-kosmitów.

Zrozumiałe wydają się także zapędy panów świata do „wytworzenia" jakiegoś prymitywnego podgatunku Homo sapiens. Przy słabo zaludnionych olbrzymich terenach Imperium, tubylcy zapędzani do niewolniczej pracy, nie rozumiejąc jej potrzeby ani sensu, korzystali zapewne z każdej nadarzającej się okazji, aby wyrwać się spod jarzma ciemięzców. Bardzo byłby więc im przydatny typ ludzi krzepkich fizycznie, ale na tyle otępiałych, żeby trzymać się miejsca, gdzie dają jeść, zapewniają spełnienie najprymitywniejszych instynktów, gdzie nic nie trzeba się martwić w zamian za wykonywanie narzuconych im obowiązków. Skoro zaś potrafili przeprowadzać na dużą skalę manipulacje genetyczne na zwierzętach, nic dziwnego, że w końcu udało im się takich ludzi „wyhodować". Skutkiem tego są być może niektóre spotykane po dziś dzień zaburzenia metaboliczne u noworodków, prowadzące do przedwczesnej śmierci lub upośledzenia umysłowego. Przytrafiają się czasem całym rodzinom napiętnowanym złowieszczo zmutowanym genem.

Na zakończenie uwag do relacji opartych na tekstach Sumerów warto jeszcze wspomnieć o dość szczególnych tabliczkach glinianych, bo okrągłego kształtu. Zainteresował się nimi Zacharia Sitchin i udało mu sieje odczytać. Był to opis trasy lotu pojazdu kosmicznego wśród planet Układu Słonecznego, co zinterpretował jako instrukcję lotu z Marduka na Ziemię. Wyniki dociekań Sitchina skomentowane zostały przez Maurice'a Chatelaina i ten komentarz przytacza Mostowicz (str. 81): „Mapa lotu (na płytce — A.M.) wskazuje kolejno etapy lądowania na Ziemi, a więc: wyższe strefy atmosfery, niższe jej strefy, włączanie rakiet hamujących, górę, nad którą trzeba przelecieć, następnie jakieś pagórki, miasto i wreszcie bazę lotów kosmicznych. Wszystkim tym wskazówkom towarzyszy mnóstwo liczb informujących prawdopodobnie, jakich wysokości i jakiej szybkości lotu należy przestrzegać".

No cóż, kapitan obiektu pływającego musi mieć locję, według której kieruje się, płynąc wzdłuż brzegu. Tym bardziej ówczesny kapitan pojazdu rakietowego dalekiego zasięgu musiał też mieć coś w rodzaju locji, która ułatwiała mu kierowanie pojazdem i bezpieczne dotarcie do celu. Za punkty odniesienia mogły służyć tylko charakterystyczne gwiazdozbiory i planety i być może z tego powodu znajdują się one na okrągłej płytce orbity planet. Na powierzchni Ziemi zaś, napotykane góry, miasta i odpowiednie dla danej pozycji prędkości i wysokości lotu.

Na sterowanie oparte na takiej mapie może sobie pozwolić jednak tylko ktoś, kto podróżuje z jednego końca Ziemi na drugi i tylko na krótko wpada w przestrzeń kosmiczną, i do tego jeszcze dobrze jest obeznany z trasą lotu. Statek kosmiczny nadlatujący z dalszej przestrzeni kosmicznej miałby chyba małe szansę na bezpieczne dotarcie na miejsce bez bardziej niezawodnych urządzeń nawigacyjnych, opartych np. na systemie radarowym.

Uzasadniony więc wydaje się wniosek, że trasa lotu przedstawiona na okrągłej płytce służyła dowódcy pojazdu rakietowego Atlantydów.

źródło

Offline

 

#14 2008-04-29 19:34:28

tajfoon28

Agat

Zarejestrowany: 2008-04-29
Posty: 157

Re: Bogowie oraz wierzenia w mitologii sumeryjskiej

Czy podając regułki regułki mitu, mitomanii oraz legendy można stwierdzić, że nigdy np.mitomania nie połączyła się z rzeczywistością ?

Podróże na księżyc Juliusza Verna "Z Ziemi na Księżyc"(De la Terre a la Lune, 1865), czy nie były w tamtym okresie jego twórczości nazwane "mitomanią" ?
Dzisiaj umieszczenie satelity na orbicie nie jest  czymś nadzwyczajnym. Kultury dawnych cywilizacji stały się dziś mitem, legendą budzącą podziw lub zwątpienie. Nasza rzeczywistość i kultura także kiedyś przeminą tak jak rzeczywistość naszych przodków, jednak czy to będzie oznaczało, że jej nie było ?
Czy ktoś potrafi z całą pewnością udowodnić co jest mitem, mitomanią, legendą oraz ile w tym wszystkim jest 
rzeczywistych wydarzeń?

Kolego Ty chyba coś pomyliłeś. J.Verne był prekursorem myśli nowatorskiej. Wyprzedzał swoje czasy o milę. Jego postawa odnosi się do przyszłości i dlatego mozna weryfikować jego myśl. Mitologia to mitologia. Odnosi się tylko do czasów zamierzchłych. I oczywiście, ze mozna w niej siedziec, ale już ktoś tu powiedział, ze to bez sensu. Równie dobrze mozesz mi próbować udowodnić, że dzieje Odyseusza były prawdziwe a Prometeuszowi sęp czy tam orzeł wyżerał wątrobę przez wieczność a ona mu odrastała.
Mit o Enkim jest takim samym mitem jak mit o Zeusie, tak samo zresztą jak biblia jest zbiorem mitów.

//Administracja//
Proszę umieszczać pseudonim autora cytatu.
//Administracja//

Offline

 

#15 2008-04-29 22:44:57

Raphael85

Agat

Zarejestrowany: 2007-10-18
Posty: 89

Re: Bogowie oraz wierzenia w mitologii sumeryjskiej

Tajfoon28 zakładam, że umiesz czytać skoro trafiłeś na forum. Wyraźnie napisałem: "Podróże na księżyc Juliusza Verna "Z Ziemi na Księżyc"(De la Terre a la Lune, 1865), czy nie były w tamtym okresie jego twórczości nazwane "mitomanią" ? " Sprawdź co oznacza słowo mitomania. Jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy mitem to chyba Tobie się coś pomyliło, zwróciłeś uwagę na pierwszy człon wyrazu i od razu powiązałeś to z mitem.

Mitomania (łac. mitomania) lub też kłamstwo patologiczne - termin ten został wprowadzony w 1905 roku przez Drupiego na określenie wrodzonych tendencji do posługiwania się kłamstwem, przybierającym nieraz postać fantastycznych opowieści.U dzieci mitomania bywa najczęściej zjawiskiem przejściowym i łączy się z chęcią przeżywania przygód baśniowych. Niekiedy jednak u dzieci starszych i u dorosłych spotyka się tendencję do stałego rozmijania się z rzeczywistością. ---> http://pl.wikipedia.org/wiki/Mitomania


Tajfoon28 napisałeś w jednej ze swoich wypowiedzi zwracając się tym samym do wszystkich pisząc cyt. " waszego Gryfa ", jak napisała gwiazda  " Pragnę zauważyć, że wrzucanie wszystkich forumowiczów do jednego wora mówiąc "waszego Gryfa" przyczepiasz komuś etykietkę...". Zgadzam się z odpowiedzią gwiazdy.


Tajfoon28 jeśli chcesz wskazywać na czyjeś błędy to zacznij od siebie, ponieważ i Tobie ich nie brakuje.

Offline

 

#16 2008-04-30 13:22:13

Xara

Moderator działu Religie

Zarejestrowany: 2008-01-02
Posty: 681

Re: Bogowie oraz wierzenia w mitologii sumeryjskiej

Sceptycy vs Sitchin



1.Wprowadzenie

W przypadku wszelkich opowieści niesamowitych sceptyk zmuszony jest do zachowania daleko posuniętej ostrożności, do zadania sobie podstawowego pytanie: jaka jest wiarygodność prezentowanych informacji, jaką mamy pewność, że dany autor nie konfabuluje, nie przeinacza faktów, nie ukrywa niewygodnych informacji? Ta wzmożona ostrożność wskazana jest również przy ocenie teorii naukowych bazujących na skąpym lub kontrowersyjnym materiale wyjściowym. Historię wojen piszą ich zwycięzcy, dzieje starożytności piszą ludzie nie zawsze podchodzący poważnie do tematu. Ustala się z góry pewną hipotezę typu: Egipcjanie Starego Państwa nie stosowali wierteł rurowych a następnie bagatelizuje wszelkie odkrycia przeczące tezie podstawowej. Nauka zmienia się w religię, religia w naukę. W obu tych dziedzinach myśli ludzkiej dominuje kunktatorski brak elastyczności. My mamy monopol na prawdę, my mamy Rację, z oponentami się nie dyskutuje, oponentów się ośmiesza i ignoruje.

W każdej niepewnej dziedzinie wiedzy należy przyjąć zasadę otwartości: żadna hipoteza pewną być nie może, może być jedynie bardziej prawdopodobna z braku kontrargumentów.

Otwarcie należy podejść również do dywagacji Zechariego Sitchina na temat "prawdziwej" historii Szumerów. Jednak w jego przypadku możemy sprawdzić, czy to, co nam serwuje jest rzeczywiście przynajmniej zgodne ze stanem faktycznym. Sami możemy sięgnąć do cytowanych przez niego tekstów i sprawdzić czy cytowane są w sposób rzetelny, czy autor przypadkiem nie pomija tych wszystkich fragmentów, które przeczą jego teoriom.

Bajkom Z. Sitchina dała się uwieść Cecylia Ruder (fragmenty jej artykułu poniżej odmiennym kolorem - zobacz oryginał).


2. Wstępne koncepcje Sitchina

Sumer to kraj u ujścia Eufratu i Tygrysu, gdzie sześć tysięcy lat temu powstała cywilizacja nie mająca swego prekursora. W każdym bądź razie, dla nauki jest on nieznany. Nagle i nieoczekiwanie pojawiły się język pisany i nauka na bardzo wysokim poziomie, organizacja państwowa, budowano wysokie budynki, uprawiano intensywną gospodarkę rolną, kwitł przemysł i handel, tworzono prawo, teorie kosmologiczne, a także utrwalano wiedzę dla potomności.

- Szumer nie wyłonił się z próżni, nie powstał nagle, jego pismo nie pojawiło się ad hoc, z kapelusza, za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Można prześledzić cały proces stopniowej urbanizacji, zmian w budownictwie, w języku czy w dziełach sztuki. Szumer nie był pierwszą cywilizacją w regionie, nie był też jedyną. Był raczej jednym z wielu państewek handlujących z sobą w basenie Morza Arabskiego i Zatoki Perskiej.

We wszystkich pismach pozostawionych przez Sumerów, a następnie kopiowanych przez następujące po nich cywilizacje, przewijają się te same fakty.

- Bynajmniej... Fakty poniżej cytowane przewijają się jedynie we wszystkich książkach wydanych przez Z. Sitchina. Szumerowie byli bardziej rozgarnięci.

W minionych czasach, około 400 -270 tys. lat p.n.e. (oceny różnią się między sobą w tej kwestii), w południowej Mezopotamii pojawili się OBCY, którzy przybyli z nieba i założyli tam pierwsze osady, osuszając podmokły teren za pomocą melioracji. Planetę, z której przybyli, Sumerowie określali jako dwunasty obiekt naszego Układu Słonecznego.

- Co by świadczyło o ich ograniczonej wiedzy kosmologicznej. W Układzie Słonecznym nie ma 12 planet, jego budowa jest o wiele bardziej skomplikowana, ziemski Księżyc jest planetą, lecz Pluton jak się obecnie okazało jest jedynie jednym z wielu podobnych mu wielkością obiektów w pasie Kuipera.

Nie przybyli na Ziemię przypadkiem. Poszukiwali złota, które dziś także odgrywa ważną rolę w technologii kosmicznej. Było im ono potrzebne do ratowania zanikającej atmosfery ich planety, do ochrony przed promieniowaniem, utratą ciepła, powietrza i wody.

- I dlatego wylądowali w pozbawionej złota bagnistej Mezopotamii. Złota tam nie było, lecz była trzcina, materiał, z którego w III tys. p.n.e. budowano statki, wszystkie większe cywilizacje powstawały w deltach rzek a w każdym razie tam, gdzie mógł się rozwinąć transport morski.

Wydobycie złota w Zatoce Perskiej nie spełniło oczekiwań, poszukano zatem innych złóż i natrafiono na nie w krainie Abzu (nazwa podana w starożytnych przekazach) w południowej części Afryki. Złoża jednak trzeba tam było eksploatować techniką górniczą, należało stworzyć odpowiednie zaplecze, zapewnić transport. Praca była ciężka, więc do wydobywania kruszcu i wykonywania innych prac pomocniczych, przybysze (przez Sumerów zwani Anunnaki) utworzyli początkowo kilku prymitywnych robotników za pomocą techniki zapłodnienia in vitro nasieniem Anunnaki kilku komórek jajowych samic ziemskiego małpoluda.

- I tutaj rozbija się w pył cała koncepcja pana Sitchina. Kosmici, którzy opanowali podróże międzyplanetarne, w celu wydobycia kruszców stwarzają prymitywnych robotników pracujących dla nich w kopalniach tak, jakby nie posiadali odpowiednio zaawansowanych technicznie maszyn. Kopaczka w dłoń bo kosmitom się śpieszy. Ich planeta umiera, traci atmosferę, więc pozwalają na to by wydobycie trwało przez tysiące lat w śmiesznie ekstensywnym trybie. Że też żaden z nich nie wpadł na pomysł by zamieszkać na tej urokliwej planecie, by przenieść na nią swą upadającą cywilizację.
Mamy tu do czynienia z typową nadinterpretacją. Ludzie zostają stworzeni do ciężkiej pracy, Adam ("Człowiek") zostaje wygnany z raju po to by w pocie czoła uprawiać ziemię. Dla Sitchina uprawianie ziemi motyką oznacza wydobywanie złota dla kosmitów.

Zarodki zostały zaimplantowane, a matkami zastępczymi były kobiety Anunnaki. Hybrydy te nie mogły się rozmnażać, stosowny dopływ siły roboczej zapewniono więc na drodze dodatkowych manipulacji genetycznych, które umożliwiły samodzielną reprodukcję stworzonemu gatunkowi. Około 13 tys. lat temu miał miejsce potop, spowodowany prawdopodobnie ogromną falą pływową spowodowaną przejściem planety X w pobliżu Ziemi.

- pan Sitchin przedstawia szczegółowe trajektorie swej fantomowej planety, za każdym razem jak zbliża się do ziemi kosmici uczą ludzi a to rolnictwa, a to lepienia garnków, a to innych pożytecznych rzeczy. Tyle że Z.S. pomija już zupełnie fakt, że planeta ta powinna być widoczna również w czasach rzymskich, lecz nie była, żaden z chińskich astronomów też nic na jej temat nie wie, więc lepiej na ten temat nie pisać.

...lub być może gwałtownymi erupcjami wulkanicznymi przy równoczesnym podniesieniu się poziomu wód na skutek ustępującego okresu zlodowacenia. Potop zniszczył całkowicie bazy obcych przybyszy wraz z kosmodromem i centrum kontroli lotów w dorzeczu Eufratu i Tygrysu, katastrofie oparła się jednak płyta lądowiska w Baalbek u wybrzeża Morza Śródziemnego.

- tu pan Sitchin stara się przemycić bajkę o kosmodromie w świętych górach Libanu. Tyle, że płyta ta wzniesiona została w czasach o wiele późniejszych, cała świątynia ma charakter megalityczny, nie tylko jej podstawa, niektóre bloki ważą ok. tysiąc ton, lecz mimo wszystko wznieśli je ludzie. Baalbeck jest dowodem na stosowanie w głębokiej starożytności zaawansowanych technik budowlanych, specjalnych dźwigów, które później ujrzały światło dzienne dopiero w epoce renesansu.

http://img249.imageshack.us/img249/3857/lebanon884ubxg6.jpg
http://img249.imageshack.us/img249/5449/lebanon914njhf4.jpg





3. Oszustwo z Enuma Elisz

Niemniej zdumiewająca jest treść sumeryjskiego eposu Enuma Elisz. Epos ten opisuje Niebiańską Bitwę, czyli przebieg tworzenia się naszego Układu Słonecznego wraz z kosmiczną katastrofą, która nadała układowi ostateczną strukturę. Jaki był przebieg tej Niebiańskiej Bitwy ?
Na początku uformował się Apsu (Słońce) wraz z planetami Mummu (Merkury) i Tiamat. Przestrzeń między Apsu i Tiamat była wypełniona materią, która uformowała się w kolejne planety Lahmu (Mars) i Lahamu (Wenus). W następnej kolejności powstały wielkie planety Anshar (Saturn) i Kishar (Jowisz). Część materii oderwała się z Anshara formując dwie bliźniacze planety Anu (Uran) i Nudimmud (Neptun) oraz Gaga (Pluton), który stał się satelitą Anshara. Orbity powstałych planet nie były stabilne. Gdy zbliżały się do siebie działanie sił grawitacji powodowało wyrywanie z nich materii i tworzenie się satelitów. Będąc skrajną planetą Układu Słonecznego Nudimmud/Neptun miał kontakt z "odległą przestrzenią oceanu" - kosmosem. To stamtąd pojawił się Nibiru i dostał się w pole grawitacji Nudimmuda/Neptuna, po czym zakrzywiając swoją orbitę wszedł do wnętrza Układu Słonecznego. (...)

- Sitchin formułuje hipotezę, że skoro bogów utożsamiano z planetami to opis narodzenia bóstw można zinterpretować jako opis powstania układu słonecznego. Następnie posuwa się dalej: twierdzi, że Szumerowie opisali prawdziwą, ukrytą przed oczami współczesnych naukowców, wersję zdarzeń oraz, że znali rzeczywiste rozmiary poszczególnych planet, włącznie z ich barwą.
Wszystkie te jego dywagacje mijają się niestety z prawdą, dlatego też pan Sitchin rozmyślnie pomija wszystkie te fragmenty, które nie pasują do jego teorii a inne wersety przekręca. Dokonuje więc najzwyczajniejszego w świecie oszustwa, licząc na niewiedzę swoich czytelników.
Niestety, nie tylko on zna się na języku szumerskim. Wystarczy w sumie nawet angielski lub polski [choć ten jest miernej jakości] przekład tekstu Enuma Elisz by odkryć wszystkie opuszczenia.
Przejdźmy do szczegółów opisu stworzenia.

AKT I: Pierwsi bogowie


Sitchin cytuje pierwszy fragment popełniając pierwszy błąd:
"Był tylko APSU, ich rodzic pierwotny,
MUMMU i TIAMAT, która zrodziła ich wszystkich"
Bogowie w eposie przychodzą na świat w parach, Sitchin pierwszą parę przerabia na trójcę bóstw. MUMMU nie oznacza bowiem boga. W powyższym zdaniu wyraz ten jest określnikiem Tiamat, Matki Życia, oznacza twórcę, Stworzycielkę.
Termin APSU (ABZU) Sitchin tłumaczy w tym akurat miejscu jako "ten, który istnieje od początku'. ABZU to Czuwające Morze, Otchłań, Dolny Świat.
Abzu i Tiamat to hebrajski "męt i zamęt", pierwotny chaos, para "potworów", tohu wa bohu, Tehemot (Lewiatan) i Behemot. I tak Jak Marduk-Bel zabije smoczycę Tiamat tak też Jahwe-Adon rozstrzaska morskiego węża...
Bogów utożsamiano z planetami a planety z bóstwami. Być może Enuma Elisz jest próbą odpowiedzi na początek życia, kosmosu, planet, jednakże Szumerowie nie operują wiedzą naukową. Kolejne planety są coraz potężniejsze podczas gdy w Układzie Słonecznym następuje przesilenie i stopniowy regres rzędu wielkości. Sitchin zdaje się jednakże tego nie zauważać.

AKT II: Narodziny Nudimmuda/ Neptuna


Powstaje kolejna dwójca: Lahmu i Lahamu, bogowie być może wojny. Dalej Sitchin pisze:
"Zanim wzrośli w latach
I postaci do ustalonego rozmiaru
Bóg Anshar i bóg Kishar przybrali kształt,
Prześcigając ich.
Gdy rozciągnęły się dni i pomnożyły lata,
Zrodzili boga Anu, syna - rywala przodków.
Potem pierworodny Anszara, Anu,
Sobie równego i na swój obraz zrodził Nudimmuda (Ea)"

Czytelnik ma odnieść wrażenie, że oto powstają dwie wielkie planety Jowisz i Saturn, które następnie zradzają dwóch podobnych sobie Urana i Neptuna. Nazwy rzeczywiście się zgadzają. Anshar i Kishar to starsza generacja bóstw, zastąpiona później przez Iszkura i Enlila, kolejnych panów ziemi. Ich greckie odpowiedniki to Zeus i Kronos, Jowisz i Saturn. Największy bóg przejął największą planetę. Jednakże w czasach gdy powstawało Enuma Elisz czczono najwyraźniej brata Enlila Enkiego, (archetypowy dobry bóg, mędrzec zamordowany przez złego brata, motyw wszechobecny w ówczesnym świecie (Ozyrys i Set), spotykany również w biblii: Habaal (Baal) i Kain (Mot), Jezus i Juda Sztyletnik, pierwotny Juda Bliźniak, brat pański). To Enki i jego syn stanowią największe planety na niebie a nie Anshar i Kishar.

Wracając do pana Sitchina. Przetłumaczył on fałszywie odnośny fragment po to by zataić przewagę Anu nad Anszarem:
Zrodzili boga Anu, syna - rywala przodków.
Potem pierworodny Anszara, Anu,
Sobie równego i na swój obraz zrodził Nudimmuda.
Fragment ten brzmi dosłownie:
"Anu ich pierworodny, dorównał swym przodkom.
Anshar stworzył swego syna Anu na swe podobieństwo.
I [również] Anu zrodził Nudimmuda na swe podobieństwo.
Jak widać Sitchin pierwszy wers przekłamuje a drugi OPUSZCZA!
To jednak nie wszystko. Sitchin z rozmysłem opuszcza kolejne wersy, które opisują Nudimmuda (Ea, boga wody i mądrości, Neptuna):
"On - Nudimmud, przewyższał swych ojców.
Głęboką wiedzę posiadł, mędrcem był; potężnym w ramionach.
Potężniejszy i szerszy był od Anshara, stwórcy swego ojca.
Nikt mu nie dorównywał spośród reszty bogów, jego pobratymców".

Jeśli więc uznamy, że Szumerowie opisują układ słoneczny, poszczególne planety, to musimy też stwierdzić, że wg nich Neptun był największą z planet. Prawda jest raczej taka, że to Bóg Wody, Ea, był ich największym bogiem, ojcem Marduka, nawiasem mówiąc, protoplasty Jahwe.

AKT III: Zrodzenie Marduka, syna Nudimmuda


Po zrodzeniu wszystkich bogów przychodzi pora na moment kulminacyjny w teorii Sitchina: do układu słonecznego wkracza potężny intruz, tak przynajmniej twierdzi Zechariasz:
"W izbie losów, w miejscu przeznaczeń,
Zrodzony został bóg, najzdolniejszy
I najmądrzejszy z bogów.
W sercu oceanu stworzony został Marduk"
Sitchin komentuje to tak: "Nowy niebiański bóg, nowa planeta, przyłącza się teraz do załogi. Został uformowany w oceanie, dalekiej przestrzeni zewnętrznej, do układu słonecznego przyciągnęła go planeta położona najdalej: 'Tym, który go zrodził był Ea' (Neptun)" Pisząc te słowa Sitchin KŁAMIE JAK Z NUT, zmieniając ABZU (wcześniej wg niego jest to Słońce, pierwsze z bóstw) na ocean, peryferia układu słonecznego!!! Spójrzmy jak naprawdę wygląda stosowny fragment:
"W komnacie przeznaczeń, izbie zamysłów,
Bel (Pan), najmądrzejszy z mądrych, mędrzec bogów, poczęty został.
We wnętrzu APSU Marduk został stworzony,
We wnętrzu czystego APSU Marduk został zrodzony.
EA, jego ojciec, on go stworzył.
DAMKINA, jego matka, ona go zrodziła.
On ssał piersi bogiń,
Wychowano go, by budził respekt".

Marduk przejmuje tytuł swego ojca - Baala. Nazwany zostaje Panem, Władcą, tak jak później Jezus, kolejne umęczone i zmartwychwstałe bóstwo agrarne.

Marduk zrodzony zostaje wewnątrz ABZU - morza czujnego, morza wiedzy. Przyjmując koncepcję Sitchina - we wnętrzu Słońca, choć raczej ABZU to pierwotny chaos materii, morze materii, z którego wnętrza powstali wszyscy bogowie.
Sitchin nie wspomina rzecz jasna o Damkinie, żonie Ea-Neptuna, bo ta przecież żadnej planecie nie odpowiada więc lepiej o niej nie wspominać.

Enuma Elisz niesie więc z sobą znamiona prawdy kosmologicznej, lecz Sitchin świadomie je zniekształca. Opuszcza wszelkie wersy i słowa, które kłócą się z jego hipotezą. Czy tak postępuje prawdziwy naukowiec i badacz? Czy tak traktuje czytelników człowiek honoru, czy może raczej oszust? Zadaję sobie pytanie: czemu Sitchin ignoruje oczywiste fakty? Czemu brnie w głupoty, prezentując nierzadko zmyślone dane? Jak można ignorować oczywiste wersy i słowa? Sitchin zachowuje się jak człowiek nawiedzony, jak szarlatan lub ślepiec, no chyba, że specjalnie on i jemu podobni autorzy (Alan Alford, Laurence Gardner) szerzy fałszywy obraz Szumeru. Takiej zaznał wizji, taki poczuł interes, zarobić parę groszy na ludzkiej naiwności i niewiedzy.

AKT IV: Marduk na scenie


Sitchin przechodzi następnie do analizy wyglądu Marduka, cytując kolejne fragmenty Enuma Elisz. Przy okazji przechodzi również sam siebie w manipulacji tekstem eposu:
"Powabna była jego postać, oczy pełne blasku;
Wykwintny w ruchach, majestatyczny jak za dawnych czasów...
Mocno przyćmiewał bogów, prześcigał we wszystkim [...]
Pyszny jak żaden z nich, przewyższał ich wzrostem,
Potężne były jego członki, niezmiernie był wysoki".

Rzucają się od razu w oczy wykropkowane miejsca. Ciekawe, cóż tym razem pan Sitchin stara się ukryć przed nami? Spójrzmy:
"Dumna jest jego postać, przeszywające spojrzenie,
Pojawił się dojrzałym, potężny był od początku.
Anu, stwórca jego ojca, ujrzał go,
I rozradował się, rozpromieniał, serce jego wypełniło się radością.
Stworzył go tak doskonałym, o dwóch boskich głowach.
Wyniesiony wysoko ponad innych [bogów], on [Marduk] przewyższał ich w każdym względzie.
Jego członki tak pomysłowo ukształtowane, poza zdolnością ludzkiego pojmowania,
Niemożliwe by to zrozumieć, zbyt trudne aby to pojąć.
Czworo było jego oczu, czworo było jego uszu.
Kiedy poruszał wargami, wywoływał ogień.
Czworo jego uszu było ogromnych,
I tak jak jego oczy, przeszywały wszystko.
Najwyższy pośród bogów, postać jego ponad wszystko.
Jego członki tak potężne, jego wzrost ponad wszystko".

Jak widać Sitchin pomija po raz kolejny bardzo ważne fragmenty, w których Marduk przedstawiony jest jako bóstwo podwójne, o dwóch głowach, przewyższające wszystko, wszystkich bogów. Wychodząc z koncepcji kosmogonicznej należałoby po prostu przyjąć, że Marduk to planeta lub gwiazda podwójna, jednak Sitchin tego nie czyni. Ignoruje pewien znaczący aspekt opowieści. Dopiero w znacznie późniejszej pracy "Genesis jeszcze raz", wydanej kilkadziesiąt lat po "Dwunastej Planecie", rozważa opis Marduka w rozszerzonej wersji. Uszy i oczy to wg niego satelity. O dwóch głowach pisze rzecz następującą: "Gdy przechodził koło Ea bok Marduka zaczął się wybrzuszać 'jak gdyby miał drugą głowę.' Czy właśnie wtedy wybrzuszenie to oderwało się by stać się księżycem Jowisza Trytonem?" zapytuje niemal retorycznie i nie wiadomo teraz czy śmiać się czy płakać. Marduk opisany jest jednoznacznie, miejscami autor poematu nie znajduje odpowiednich słów, co jakże przypomina opis Chwały Pana w księdze Ezechiela.

Enuma Elisz jest dziełem przepięknym. Miejscami niezrozumiałym dla współczesnych tłumaczy. Miejscami niepojętym dla samego autora. Opisuje on rzeczy "ponad jego zrozumieniem" lub też ponad zrozumieniem współczesnych tłumaczy. Ogromna plastyczność opisu. Szereg niesamowitych stworów, które w kolejnej wersji translacji zmieniają się w zwykłe "demony" lub nic nie mówiące określenia, w dodatku z błędami logicznymi, typu "smok Mush-Hushshu" co dosłownie znaczy "smok Wściekły-Smok-Oraz". Kolejną rzeczą wartą odnotowania są przepotężne bronie używane w boju. Bronie o mocy huraganów i ognistych burz. Na niebie szaleją żywioły. Przyroda objawia swą potęgę. Inni zapewne dopatrzą się tu kosmitów i gwiezdnych wojen...


4. Dalsze oszustwa


Przekłamania w Enuma Elisz nie są czymś przypadkowym. W zasadzie wszystkie prace, a szczególnie "Dwunasta Planeta", roją się od błędów i zmyśleń.
Sitchin twierdzi, że Szumerowie stosowali współczesny, grecki zodiak co samo w sobie jest śmieszne, gdyż przykładowo konstelację Wagi wymyślili dopiero Babilończycy dzieląc Skorpiona-Smoka na dwie części. Otóż w celu udowodnienia swych racji tłumaczy on np. słowo GU - byk, wojownik - jako "Wodnik" (!) a z Szamasza (Słońce) robi konstelację Ryb (!!!), dodajmy: nieznaną w czasach szumerskich. Znak ten przedstawiano jako jednego Rybołaka, Człowieka Rybę trzymającego w dłoni kruka (Utnapisztim, Noe). Na kolejnej stronie "profesor" Sitchin przedstawia z kolei okrągłą tabliczkę z wypisanymi 36 nazwami, tzw. "tabliczkę 36 gwiazd". Wg niego środkowy pas zawiera nazwy 12 konstelacji zodiakalnych, których nie raczy przetłumaczyć, z tego prostego powodu, iż w miejscach tych żadnych konstelacji zodiakalnych nie ma (w zasadzie to są tyle, że dwie na dwanaście).

Sitchin w naginaniu danych do swych wniosków przerasta Daenikena i Charroux'a razem wziętych. Jako naukowiec czyni z siebie szarlatana, jak na fantastę jest zbyt poważny.


5. Paleopolemika

Wróćmy teraz do artykułu C.Ruder, artykułu, który raczej niewiele ma wspólnego z główną linią witryny przeznaczonej dla racjonalistów. Pasuje w sam raz do działu z bajkami gardnerowskimi, opowieściami fantastycznymi, gdzie nikt nie pyta o rzetelność źródeł i wiarygodność zasłyszanych informacji.

Ze szczegółami przekazów sumeryjskich i ich późniejszych kopii zapoznać można się w pracach zbiorczych znanego archeologa, historyka i znawcy pisma klinowego, prof. Zecharii Sitchina.

- Sitchin nie jest ani znanym, ani archeologiem, ani historykiem, co najwyżej klinowym kabalistą pokroju Barbary Thiering, który w każdej włóczni widzi rakietę a w każdej świątyni prymitywny kosmodrom.

Warto teraz spróbować zweryfikować wiarygodność tych opowieści. Pozostawmy na razie na boku sprawę wizyty "obcych" na naszej Ziemi i zajmijmy się tylko tymi faktami, których prawidłowość daje się weryfikować za pomocą konfrontacji ze stanem naszej aktualnej wiedzy.
Badania archeologiczne wykazały, że w czasach sięgających 100 000 lat p.n.e. prowadzone były w południowej Afryce (Suazi i Zulu) rozległe prace górnicze. W tym zakresie sumeryjskie przekazy zostały więc potwierdzone.

- Po pierwsze przekazy szumerskie ani słowem nie wspominają o wydobywaniu złota w Afryce, po drugie informację takową podaje sam Sitchin nie podając dokładnego przypisu skąd też ją zaczerpnął i po trzecie - opisywane prace górnicze miały charakter działań prymitywnych wykopalisk powierzchniowych, aż dziw bierze, że do tak płytkich warstw złota konieczne było rzekome wytworzenie ludzi.

Znajomość procedur inżynierii genetycznej pozwala nam również ocenić rzetelność przekazów sumeryjskich pod kątem drogi prowadzącej do stworzenia człowieka. Po przeprowadzeniu udanych prób klonowania, zapładniania in vitro, implantacji zarodków i co najważniejsze, opracowaniu technologii rekombinacji DNA (przez zespoły Ralpha Brinstera na Uniwersytecie Pensylwańskim i Richarda Palmitera w Instytucie Medycznym Howarda Hughesa) wiemy dziś, że najpewniejszym sposobem wprowadzenia nowego materiału genetycznego jest wykorzystanie plemnika jako nosiciela tego materiału (prace zespołu Corrado Spadafory'ego w Instytucie Technologii Biomedycznej w Rzymie). Dokładnie taką właśnie technikę przy tworzeniu ludzi zastosowali zgodnie z przekazem Sumerów obcy przybysze.

- po raz kolejny: zgodnie z nadinterpretacją Sitchina a nie przekazem Szumerów.

Wszystko na to wskazuje, że ewolucja doprowadziłaby tak czy inaczej do powstania istot rozumnych, przybysze jednak przyspieszyli ten proces.
Nauka wykazała, że ewolucja postępowała stopniowo do momentu wytworzenia około 1,5 mln lat temu hominida Homo erectus. Dalej ślad się urywa i około 300-200 tys. lat temu (nie ma tu pełnej zgodności danych) bez żadnej oznaki stopniowej przemiany pojawił się Homo sapiens.

- co do fałszywości tej tezy chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Dziewiętnastowieczni Aborygeni wyglądali jeszcze jak homo erectus.

Wesley Brown i Rebecca Cann, niezależnie od siebie, ustalając współczynnik naturalnej mutacji DNA w mitochondriach osobników żeńskich różnych ras wyliczyli, że mitochondrialna Ewa zdolna do rozrodu pojawiła się około 300 - 150 tys. lat temu na terenie Tanzanii, Kenii i Etiopii. Wyniki tych ustaleń zbiegają się idealnie z czasem pojawienia się gatunku Homo sapiens.

- pytanie którego homo sapiens: neandertalensis czy sapiens? Wyniki te do nikogo nie przekonują, spora grupa badaczy optuje za wieloma punktami początkowymi - azjaci wykazują cechy starsze od murzynów i europeidów a nie powinni

Czas ten i miejsce (na północ od Abzu) zgodne są też z treścią przekazów sumeryjskich.

- Ani czas ani miejsce nie jest zgodne. To właśnie Sitchin w oparciu o teorie pochodzenia ludzi z Afryki nagiął do nich niektóre mity szumerskie...

Właśnie wtedy zgodnie z sumeryjskim przekazem miał miejsce bunt Anunnaki w kopalniach złota w południowej Afryce i rozpoczęto prace nad stworzeniem robotników pomocnych w realizacji najcięższych prac.

- Szumerscy Anunnaki, Synowie Nieba, to późniejsi biblijni Anakim, Olbrzymi, którzy przetrwali potop, synowie boży (potomstwo aniołów nazywano synami niebios lub synami bożymi).

(...)
Broń nuklearną najwyraźniej wykorzystano także w dolinie Indusu. Miasto Mohendżo Daro też zostało zniszczone w wyniku atomowej napaści. Epicentrum eksplozji znajduje się w samym środku miasta, a ruiny noszą ślady działania wysokiej temperatury rzędu 2200oC. Jeszcze dziś pomiary napromieniowania przekraczają 20- krotnie normalne wartości.

- Jak na ceglane miasto, które potraktowane nuklearnym pociskiem, to MD wygląda całkiem nieźle. Na ulicach znaleziono setki szkieletów, przy wybuchu nuklearnym nic by nie znaleziono.

Nie są to jedyne interesujące i niekwestionowane ślady przeszłości. Wyniki badań starych map prowadzone przez prof. Charlesa H. Hapgooda są nie mniej zastanawiające. Nie ma chyba człowieka, który nie słyszałby o mapie tureckiego admirała Piriego Reisa z 1513 roku, będącej kompilacją starszych map źródłowych.

- mało jest natomiast ludzi, którzy zadali sobie trud przyjrzenia się tej mapie i zweryfikowania mitów krążących na jej temat.

Zagadką tej mapy są nie tylko wierne odwzorowania wybrzeży Ameryki i Antarktydy, lecz przede wszystkim to, że Antarktyda została odkryta ponad 300 lat po sporządzeniu tej mapy (w 1818 roku).

- największa zagadką tej mapy jest to, że ludzie wciąż wypisują o niej niestworzone rzeczy. Przyjrzyjmy się jej sami:

http://img249.imageshack.us/img249/255/map29zejr4.jpg


O ile Europa, Afryka i fragmenty Brazylii przedstawione są w miarę wiernie to Ameryka Północna jest zwykłą konfabulacją opartą o mizerne wówczas dane. Widać zarysy zatoki meksykańskiej, coś jakby Florydę, ogromną Kubę, a wszystko to wykoślawione i nie mające wiele wspólnego z faktycznymi współrzędnymi geograficznymi.

Kolejny mit - Antarktyda przedstawiona rzekomo z okresu przed zlodowaceniem. Tyle, że to co ma odzwierciedlać Antarktydę jest najzwyczajniej w świecie przekrzywioną niziną La Platy (Argentyną).

Nie jest to jedyna mapa godna uwagi. Równie interesujące są mapy francuskiego astronoma i kartografa Orontiusa Finaeusa z 1531 roku, kartografa Gerarda Kremera (Mercatora) z 1569 roku oraz francuskiego geografa Philippe'a Bauche'a z 1737 roku. Wszystkie te mapy nie tylko obejmują nieznaną w tamtych czasach Antarktydę, lecz pokazują zupełnie różne na niej szczegóły, wskazujące na to, że kartografowie ci korzystali z różnych map źródłowych. Każda z wymienionych map wykazuje inny stopień zlodowacenia Antarktydy, a zatem mapy źródłowe powstawały w różnym czasie. Co więcej, na mapie Bauche'a Antarktyda nie jest zwartym kontynentem, lecz składa się z pojedynczych wysp. Dziś wiemy, że to prawda. Wykazały to badania sejsmograficzne przeprowadzone w 1958 roku. Tymczasem Antarktyda była całkowicie wolna od lodu ponad 10 tys. lat temu.

- Jak można w poważnym piśmie zamieszczać takie rewelacje? W okresie największych zlodowaceń na południowym biegunie nie było lodu? Gdzie tego dowiedziono? W książce pana Sitchina? Od lodu wolny był jedynie fragment w pobliżu kontynentu amerykańskiego.

(...)
Scenariusz ten powtarzał się na wszystkich kontynentach. Wszędzie mamy do czynienia z artefaktami, które budzą zdumienie, ponieważ wszędzie brak kontynuacji rozwoju niewątpliwej wiedzy. Bramę Słońca w Tiahuanaco nad jeziorem Titicaca uznaje się za kopalnię wiedzy matematycznej i astronomicznej.

- Na bramie tej widać postać Wirakoczy w otoczeniu 48 ptakoludzi. Nic więcej. Tiahuanaco jeśli było kopalnią to niestety wyłącznie materiałów budowlanych dla miejscowej ludności.

Cywilizacja Tiahuanaco nie ma swych korzeni, podobnie jak cywilizacja Sumerów,

- Absurd! Równie dobrze można twierdzić, że chrześcijaństwo pojawiło się znikąd, zapewne za sprawą kosmitów. Nie dostrzega się przy tym, czy też nie chce się dostrzec kultury ubajdzkiej. Tiahuanaco nie zostało jeszcze nawet w całości zbadane, to co widać nad ziemią jest zaledwie fragmentem miasta zarośniętego zielskiem, jak donosi mi zaprzyjaźniona archeolożka. Cały obszar wokół jeziora Titicaca czeka na dogłębną penetrację.

(...)
Koncepcja odwiedzin obcej cywilizacji lansowana obecnie przez paleoastronautykę wydaje się więc jak najbardziej prawdopodobna.

- Koncepcja ta jest prawdopodobna, wysoce nieprawdopodobne są natomiast co niektóre argumenty mające dowieść jej słuszności.

Autor tekstu: Krzysztof Sykta

Offline

 
Statystyki (REJESTRACJA WYŁĄCZONA)
Analiza oglądalności witryny
Wymiana
WwW.CrashFans.Pun.PL - Polskie Centrum Crashday
Pozycjonowanie
katalog stron Free PageRank Checker
Links
| Andrzej Struski | Webtree.pl | katalogSEO.net | Stop himawanti | Prawdziwy himawanti | Niesamowite | VPS Hosting Reviews |
Creative Commons License
Teksty i artykuły są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska Nie wolno Ci kopiować i rozpowszechniać tekstów, zdjęć oraz artykułów znajdujących się na forum bez pisemnej zgody autorów.
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1024 x 768

Free Domain Name
Register a free domain name with .co.nr extension (such as www.YourName.co.nr) that comes with free URL redirection, URL cloaking and path forwarding, meta-tags, FavIcon and Google Webmaster tools support, kill-frame feature, NO forced ADS at all, and more.

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB 1.2.23
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
pisanie prac licencjackich wolne miejsca Wierzchucino Pobierowo noclegi wolne pokoje Kołobrzeg